Czym jest DCC i dlaczego terminal proponuje złotówki
DCC, czyli dynamic currency conversion, to usługa sprzedawana jako udogodnienie: widzisz od razu kwotę w swojej walucie i niczego nie musisz przeliczać w głowie. Haczyk polega na tym, że przeliczenia dokonuje dostawca terminala po kursie, który sam ustala — a prowizją z marży dzieli się często ze sprzedawcą lub operatorem bankomatu. Dlatego obie strony mają interes, żebyś nacisnął złotówki.
Gdy odmówisz i wybierzesz walutę lokalną, transakcję przelicza organizacja płatnicza po kursie bliskim rynkowemu, a twój bank dolicza najwyżej swoją standardową marżę. Przy karcie wielowalutowej z zasilonym kontem w tej walucie nie płacisz wtedy praktycznie nic.
Ile kosztuje jeden zły przycisk
| Transakcja | Waluta lokalna | DCC (złotówki) | Strata |
|---|---|---|---|
| Kolacja 100 EUR | ok. 432 zł | ok. 455 zł | 23 zł |
| Zakupy 250 EUR | ok. 1080 zł | ok. 1138 zł | 58 zł |
| Bankomat 200 GBP | ok. 1010 zł | ok. 1075 zł | 65 zł |
Kwoty wyglądają niepozornie przy pojedynczej płatności, ale DCC ma to do siebie, że proponuje się przy każdej transakcji. Tydzień wakacji z odruchowym klikaniem złotówek to łatwo 150-300 zł oddane operatorom terminali za nic.
Jak odruchowo wybierać dobrze
- W terminalu wybieraj zawsze kwotę w walucie kraju pobytu — EUR w Hiszpanii, CZK w Czechach, TRY w Turcji.
- W bankomacie szukaj opcji „without conversion” lub „decline conversion” — komunikat, że kurs nie będzie gwarantowany, to straszak, nie ostrzeżenie przed stratą.
- Sprzedawca nie ma prawa wybrać DCC za ciebie — zasady organizacji płatniczych wymagają, żeby decyzja należała do posiadacza karty. Jeśli to zrobił, możesz żądać anulowania transakcji.
- Na paragonie z DCC znajdziesz kurs przeliczenia i marżę — warto rzucić okiem, żeby zobaczyć, ile właśnie próbowano na tobie zarobić.